|
Inauguracja rundy rewanżowej odbyła się przed własną publicznością.
W niedzielne popołudnie na trybunach zasiadło ok. 200 widzów.
Wszyscy liczyli na wygraną Cisów, tym bardziej, że założenia na
ten sezon były bardzo ambitne (1 miejsce i awans do IV ligi).
Rzeczywistość jednak była zupełnie inna.
Pierwsza połowa meczu zdecydowanie na korzyść Cisów, mądra gra
w środku pola, ataki przeprowadzane głównie skrzydłami, z którymi
zespół z Urzędowa nie bardzo mógł sobie poradzić. Wszystko było
by dobrze gdyby, chociaż po jednej z takich akcji padła bramka.
Niestety pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Gości w zupełności satysfakcjonował ten wynik, można to było wywnioskować
po stylu ich gry (wybijanie piłki jak najdalej od własnej bramki),
jak również po tempie jej wznawiania. Zawodnicy z Urzędowa często
leżeli na boisku, symulując kontuzje i tym samym zyskując cenny
czas. Druga połowa nie wyglądała już tak dobrze w wykonaniu Cisów,
a czym bliżej było do końca spotkania tym gorzej wyglądały poczynania
zespołu z Nałęczowa. W 85 min po błędzie Grzegorza Białka w środku
pola w sytuacji "sam na sam" znalazł się jeden z zawodników
Urzędowa. Co prawda pierwsze uderzenie nie znalazło drogi do bramki
Nałęczowa (świetna interwencja Grzegorza Gajosińskiego), natomiast
dobitka była już skuteczna...
Kibice obejrzeli brzydki mecz pod znakiem twardej walki w środku
pola.
Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:1 na korzyść drużyny z Urzędowa.
|